Sezon prezentowy rozpoczęty...

...mikołajkową wymianą u Dagmary :-) Od Tuśki dostałam przefantastycznego renifera, bombę filcową i serduszkową zawieszkę.



Tu akurat sypialniane okoliczności przyrody (Przepraszam za jakość zdjęcia - światła w ostatnich dniach niestety niet...). Na co dzień renifer rezyduje na parapecie, skąd szybko raczej nie zniknie. Postanowiłam własną piersią (prawą i lewą) bronić go przed schowaniem po Świętach wraz z pozostałymi bożonarodzeniowymi ozdobami. Zatem jest szansa, że postoi do wielkanocy ;-))

A to mój prezencik dla Asi ... Mam nadzieję, że dotarł już do adresatki.



A teraz zmykam na zajęcia. Dokształcać się.. tu i tam ;-))
Pozdrawiam, wesołego Mikołajka:-)

Jak nie kciuk, to lumbago...

...które połamało mnie, kiedy spontanicznie chciałam podnieść potomka, nie bez powodu zwanego Kluską :-)
Na pocieszenie zapisałam się w kolejkę po słodkości u Cub@_libre ;-) A co!

Choinkowo i kulkowo...

Jeszcze dwie karteczki...
Była jeszcze jedna wykończona - była, gdyyyyyż w prawym górnym rogu rozegrała się mała masakra, zakrwawił się bowiem moim ponownie pękniętym kciukiem. Wobec takich dramatycznych okoliczności postanowiłam poczekać z wykańczaniem kolejnych prac, az kciuk osiągnie znów stan pełnej uzywalności i nie będzie groził kolejnymi startami w mieniu i reniferach...
Achhh... i dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze pod poprzednim postem :-) Uściski!

Czy ktoś ma moze ochotę na śliczna filcowe kulki? :-)

Jedzie pociąg z daleka...

Album robiony, jak na moje mozliwości, w tempie ekpresowym, jako że potrzebny był na tak zwany gwałt:-) Nie mogłyśmy się co prawda z panią albumobiorczynią do końca dogadać w kwestii kolorystyki, czy ma być Snorkel, czy na pastelowo:-) ale mam nadzieję, że ostatecznie będzie zadowolona.

Mam też nadzieję, że maluch, który ma albumik otrzymać, nie będzie zbyt oblatany w kwestiach kolejowych. Syn mój pierworodny bowiem pozbawił mnie złudzeń co do okładki. Postał, popatrzył, pokręcił nosem, wreszcie stwierdził:
- Mamo... A gdzie są TŁOKI??

Ja tymczasem jestem cierpiąca, gdyż pękłam sobie kciuk i to w tak sprytnym miejscu, że naklejenie plasterka jest szczytem akrobacji, natomiast utrzymanie owego plasterka na miejscu przerasta zwykłe ludzkie możliwości. Kciuk jest zatem niezaplastrowany, a ponieważ jest w dodatku prawy, więc nie uniknął upaćkania niebieskim tuszem (mówię o kolorze ze względów dramaturgicznych - te wrażenia wizualne, achh), co nie wpływa zbyt korzystnie na gojenie się ran, jak się okazało.
Ale ale... żeby nie było tak smutno i tragicznie, to jeszcze wielkie hip hip hurra dla pewnego sklepu, który nie dość, że jest miło zaopatrzony, to jeszcze niedaleko, w dodatku dysponuje pewną przemiłą Mamą Pana Szefa, która przekazała mi materiały, a ja nie musiałam czekać na nie cały weekend :-)
DZIĘKUJĘ :-)
A otóż i album... Baza pociągowa oczywiście ze Scrapińca :-)

Czy ktoś pamięta jeszcze...

...prawie już-zeszłoroczne candy u Polek? Jakimś absolutnym cudem ja je wygrałam i trafiły do mnie te wszystkie cudowności. Lezakowały sobie spokojnie w szafce, bo jakoś nie śmiałam ich tknąć ;-) W końcu jednak zdecydowałam się uszczknąć choć część zapasów... Papiery świąteczne Basic Grey na początek. Oto karteczki... na razie dwie. Kolejne w zasadzie gotowe, czekają tylko na ... przyklejenie do bazy!

Ha ha.

Rysunki kolorowane kredkami akwarelowymi.

W tak zwanym międzyczasie ukończył się jeden maleńki projekt, póki co tajny. Drugi się robi:-) W planach trzeci, czwarty, piąty i pół szóstego...

Jesień...

...moi drodzy, jesień. Snuję się, obijam o kanty świata i... próbuję zabrać do pracy... Zbieram się, zbieram... no i w końcu się zbiorę pewnie... w jedną kulkę ;-)
A w sieci nowe, interesująco zapowiadające się miejsce... Srebrny Gaj.

Króliki użytkowe.

A ściślej rzecz ujmując, króliki sztruksowe, a raczej na pięknym czerwonym sztruksie drukowane :-)
Z pięknego czerwonego sztruksu powstała już nieco mniej piękna czerwona torba. W głównym swoim załozeniu wózkowa... Dziękuję pięknie cub@_libre za fachowe porady, dotyczące techniki szycia, co nieco niestety zamieszałam, pomerdałam kolejność, ale... jeszcze 513 toreb i tez będę mistrzem, ha ha;-)
Torba na nosicielu... Na wózku zdjęć brak, jako ze wózek zalega w bagazniku samochodowym chwilowo...

Torba ma niezbyt grubą warstwę ocieplającą, dzięki czemu jest przytulniejsza ;-) A podszewkę takze czerwoną, w krowy tym razem. Wewnątrz wszyta kieszonka, której na zdjęciu nie widać, pólkole do zamocowania pojemniczka na smoczek, którego na zdjęciu nie widać oraz gumki, dzięki którym pampersy nie latają jak szalone po całej torbie, które, dla odmiany, na zdjeciu uwieczniono.

Mimo moich wątpliwości, torba spodobała się małżowi i stwierdził, że on też chce taką i też w króliki, i będzie z nią chadzał do pracy. Hmm, czy szacowne ciało pedagogiczne może paradować z takimi królikami??? :-)
Copyright @ Supeł Z Pętelką I Inne Historie | Floral Day theme designed by SimplyWP | Bloggerized by GirlyBlogger